Zastanawiając drugi dzień Nowego Roku.
Rok po roku, na początku zawsze chciałem napisać plan "domyślać" wydarzenia, które wydawały mi się może zdarzyć każdej z tych lat, ale były dzieje się jeden po drugim, a ich założenia zostały pozostawione w szufladzie zapomnienia.
Teraz myślę, że brakowało mi czasu, jakby to było przybycie "mojej ostatniej zimy", ale ile ostatnie zimy poszły ...?
Życie będzie pozostawić wrażenie, że niektóre są myte i inni nigdy nie zniknie. Prawdopodobnie mają
cztery ślady, że mogę skasować urodzone tam i myślałem, że to "będzie moja ostatnia zima".
Najpierw byłem dzieckiem, musiałby od 7 do 9 lat i teraz, gdzie modernizm zbudowany (
zapełnienia wstępnego) i dziecko Parke, zanim to był początek miasta plaży, znany jako "The Beach" Rodeira dla turystów, a my nazywamy "das Obszary Gordas Beach". Przeciwnie, droga krajowa przez wieś i po drugiej stronie głównej promenady, domów i sklepów.
Przyszedłem, jak powinno się (mówię) w tym wieku od plaży w kierunku moim skromnym domu nie zauważając przekroczył lub próbowała przejść przez ulicę. Po dotarciu do centrum nim straszliwe krzyki monumentalnym frenazo starego samochodu, który był kilka centymetrów od mojego małego ciała, miał mnie sparaliżowany krwi chodzenie w moich żyłach i jest w takim stanie, ryk niektórzy mówcy tego samochodu (tak jakby powiedzieć "jak można przejechać bez zwracania uwagi ...? wstrząsnął mną tak, że myślę, że ciało powinno być to, co wielu nazywa" duszą ... !!!. w tym czasie wiał Wiatr południowo wschodni (który sprowadza deszcz) i od tego momentu, a 58 lat, za każdym razem na jesieni lub w zimie wieje wiatr południowo-zachodni, moje ciało czuć się ponownie wstrząsnąć i tak przykro "jak wiatr śmierci ..." "".
SECOND.- poszedł (mówili Ciotki i sąsiedzi) "dobrym synem", być może wynika z bycia jedynakiem,
ale jeśli dodamy, że urodził się w wiosce rybackiej, a mój ojciec poszedł długie dni na morzu (był kucharzem), spędziłem moje dzieciństwo codziennie z matką uwielbiał i uwielbiam po zmarła ponad 23 lat temu, nadzieję, że dwa (zwłaszcza ja) powrót mojego ojca, bo to oznaczało, że "był jak inni, którzy mieli ojca na co dzień."
W tym czasie pracował w fabryce konserw zwanego Masso i po co drugi kurs spawania, 16 lat, zaproponował nam, kto chciał biec do badań wstępnych w Pracy Uniwersytetu La Coruna, ale oczywiście te wszystkie wieki i byliśmy mieć dziewczynę i dostawa oznaczało spanie w tym samym ośrodku. Jedynka (który już miał dziewczynę ... dziś jest moją żoną ... ale w moim wieku nie mogę sobie przypomnieć, kiedy nie było, bo ja czasami myślę
Urodziłem żonaty ...) sprawiają, egzaminy i uzyskać stypendium 50.000 peset w roku 1,967 oznaczało dużo pieniędzy i które objęte, studia, książki, opłat, śniadanie, obiad i kolacja, spanie, odzież i obuwie, opiekę medyczną przez 24 godziny na dobę. itd. itd.
Po opuszczeniu sama mamę, myślę, że to było w połowie drogi, mój ojciec powiedział mi (o ile pamiętam), że moja ukochana matka, cierpiał na raka piersi. Nie byłem świadomy tego, co to było, ale słyszałem, że inne kobiety odmówił amputacji całej piersi i wkrótce ... umierali. Moja matka, o wartości zawsze, wydawał rozkazy, które tną ile uważa się za cięcie i być może dzięki tej decyzji, ale żył
26 lat więcej.
THIRD.- nie zostawić w spokoju do mojej ukochanej matki jedna sekunda, kiedy był w domu, bo chciała kontynuować naukę, ale 150 km. Od mojego domu. Pamiętam mój drogi ojcze, czując zasmucony pobliskim wdowieństwa czekał na niego, ale los przygotował mu jego dni w roku 1975, mój ojciec, a to również dotknął mnie cierpieć z zdrowe i żywe
25 lat.
FOURTH.- przez przypadek w dniu moich narodzin, jestem piękny znak zodiaku
Rak ... Razem ... to po loa 3 pierwsze utwory ... i nie wiem, co najbardziej ich wpływem, moje własne dzieci Pamiętam, że ojciec i powiedział, że nie osiągnie wiek 35, to były 40, spadł 45, 50 pojawił się z zaskoczenia, znalazłem jeden dzień z 55, poprosiłem drugi dzień było 60, a teraz 67 ... droga do ... "co do cholery YO! !!
Być może, dla mnie w tym roku, który zakończył była najtrudniejsza i najbardziej tragiczne. Cierpiałem we wczesnych godzinach maja 20 sekcyjnym aorty wstępującej w rozwarstwienia aorty na moście i złamanym NIEDOKRWIENNEJ żyły. Wszystkich, 3 operacje między 8 i 9 godzin
każda, podczas pierwszych 8 dni hospitalizacji. Kiedy obudziłem się i zacząłem zdawać sobie sprawę, gdzie był, sądząc, że dzień wcześniej był w moim domu, powiedziano mi, że był tam ... 45 dni ...
a ja nic nie słyszałem. Tylko duża obniżka mostkiem, że zakładany byłoby hemorroidas interwencji i otworzył mi tam ... a wszystko to we wspaniałej Szpital Alvaro Qunqueiro Vigo.
"I tu jesteśmy ... !!! Może Bóg stał w drodze tam i wydawało się przedwczesne wejście do mojego domu ... tam.
I tak w tym roku, podobnie jak poprzednich latach, mam ochoty pisać, co się stanie sobie wyobrazić ten Nowy Rok, ale "coś" niewytłumaczalne uniemożliwia mi: "Nie rozumiem, że życie świat, nie rozumieją Polityczno-społeczna niosąca realizowane Niektórzy ludzie, którzy nazywają siebie demokratyczne, a które nie mają nic wspólnego z demokracją zaczęliśmy tworzyć, począwszy od roku 1,975. nie rozumiem muzyka brzmi, albo kto śpiewa, a kto tańczy, że "coś powiedzieć". geje i lesbijki, a nie geje i lesbijki zawsze istniały, ponieważ wierzymy w tej planecie, to znaczy, od wieków istnieją w tej samej postaci stworzenia w wyścigu i zwierząt rasy ludzkiej (nie wiem która jest jednym i drugim) rodzina składa się z mężczyzny, kobiety i zazwyczaj ich dzieci. teraz podjęli "demokratycznie" pojęcie małżeństwa (¡¡nazwać coś innego !!!) do unii dwóch mężczyzn i dwie kobiety i większej demokracji, równych praw do adopcji dzieci, które będą kosztować wiele lat, aby zrozumieć, ponieważ mają
dwóch ojców lub dwie matki. Ale to "cute demokratyczne społeczeństwo" pozwala pojedynczemu człowiekowi adoptować dzieci, gdyż może to uczynić kobietę więc dzieci znajdzie mają (a) mama i tata, dwóch ojców, dwie mamusie i innym samotnym ojcem lub samotna matka bez żadnych wdowców ... zrozumie ...? Ja ... nie ... I oczywiście, zastanawiam się, jaka będzie nowa demokratyczna uznanie, jak na przykład mój kuzyn Maruchi może poślubić (i ożenił cywilnej) z ukochaną Owczarek niemiecki i mój kuzyn Jorge to będzie zrobić ze swoim ukochanym psem rasy doberman YUYU i wszystkie z tych samych praw do czynności prawnych od początku życia uznanego co to jest rodzina. Są to zwierzęta bez demokracji i być może genetyki DEMOKRACJI ... nie nie cambiado.¡¡¡ zrozumieć ten nowy świat, a najgorsze jest to, że nie chcą zrozumieć ... !!! dlatego, że mówię, że jest tylko jedno wyjaśnienie przenieść Hiszpanów cztery lata na Calve Rajoy, dla ich ograniczeń, ich niespełnionych obietnic, bezrobociem, poprzez eksmisji, dzięki łasce kumpli, którzy zostali oszukani kasetony ludzie i czas, że ludzie, z ich suwerenne demokratyczne odpowiednich pracowników głosowaniu
po raz kolejny dać panu Rajoy rząd z naszych ludzi. Nie rozumiem ani nie chcą zrozumieć, ale może dół Boga i śpiewam bolero a jeśli nie ... zawsze mamy do Paryża ...
Reflexionando el segundo día del Nuevo Año.
Reflexionando el segundo día del Nuevo Año.
Año tras año, en sus comienzos siempre deseé escribir en plan de "adivino" los sucesos que me parecían podrían suceder cada uno de esos años, pero fueron pasando unos tras otros y sus suposiciones se fueron quedando en el cajón de los olvidos.
Ahora, creo que se me ha pasado el tiempo, como si con ello sintiera la llegada " de mi último Invierno", pero ¿ cuantos últimos Inviernos ya he pasado ... ?
La Vida va dejando huellas que unas se lavan y otras jamás desaparecen. Posiblemente yo tenga
cuatro huellas que no he podido borrar y de ahí nazcan el pensamiento de que este " sería mi último Invierno".
PRIMERA.- Era yo un niño, tendría entre 7 ó 9 años y ahora, donde el modernismo construyo (
previo relleno) y parke infantil, antes era el principio de la playa del Pueblo, conocida como "la Playa de Rodeira" para los turistas y que nosotros llamamos " a Playa das Areas Gordas". Frente a ella, una carretera Nacional que pasa por el Pueblo y al otro lado el paseo principal, las casas y los comercios.
Yo venía, como se debe venir (digo yo) a esa edad de la Playa en dirección a mi humilde casa y sin fijarme crucé o intenté cruzar la carretera. Al llegar al centro de la misma, los terribles chillidos de un monumental frenazo de un viejo coche, el cual quedó a escasos centímetros de mi pequeño cuerpo, me debió paralizar la sangre que caminaba por mis venas y estando en ese estado, el rugir de unas bocinas de aquel automóvil (como diciéndome " ¿ como cruzas sin fijarte...? me estremeció de tal forma el cuerpo que creo debió ser eso que muchos llaman ¡¡¡ EL ALMA ...!!!. En ese momento soplaba el Viento del Sudoeste ( el que trae la lluvia) y desde aquel instante, hace ya 58 años, cada vez que en el Otoño ó bien en el Invierno sopla el Viento del Sudoeste, mi cuerpo al sentirlo se vuelve ha estremecer y por eso lo siento " como el Viento de la Muerte...""".
SEGUNDA.- Fuí ( según decían mis tías y vecinas) " un buen hijo", tal vez fruto de ser hijo único,
pero si a esto le sumamos que nací en un Pueblo pesquero y mi padre salía largos días al mar ( era cocinero), pasé mi infancia día tras día con mi Madre a la que adoraba y adoro despues de muerta hace ya más de 23 años, esperando los dos ( sobretodo yo) el regreso de mi padre porque eso significaba que yo "era como los demás que tenían padre a diario".
En ese tiempo trabajaba en una Fábrica de Conservas llamada Massó y despues de realizar el segundo Curso de Soldadura, con 16 años, nos propusieron quien quería presentarse a las pruebas de ingreso en la Universidad Laboral de La Coruña, pero claro, todos en esas edades teníamos y estábamos para tener novia y la oferta suponía dormir en el mismo Centro. Solo yo ( que ya tenía novia ... hoy es mi mujer... aunque a mi edad ya no recuerdo cuando no lo fué, porque aveces creo
que nací casado... ) hacer las pruebas de ingreso y conseguir una beca de 50.000 pesetas que en el año 1.967, significaba mucho dinero y con la cual cubría, estudios, libros, matrículas, desayuno, comida y cena, dormida, ropa y calzado, atención médica las 24 horas del día. etc. etc.
Después de dejar sola a mi madre, creo que fué a mediados del Curso, mi padre, me dijo ( no recuerdo como) que mi amada Madre, padecía de una Cáncer de mama. Yo no tenía mucha conciencia de lo que era eso, pero escuchaba que otras mujeres se negaron a que se le amputara el pecho entero y en poco tiempo ... se fueron muriendo. Mi Madre, con el valor que siempre tuvo, dió orden que cortaran hasta donde creyeran que debían cortar y tal vez, gracias a esa decisión, aún vivió
26 años más.
TERCERA.- No dejaba sola a mi amada Madre ni un solo segundo cuando estaba en casa porque ella quería que siguiera estudiando, pero a 150 Kms. de mi casa. Recuerdo a mi querido padre, sintiéndose entristecido por la cercana viudez que le esperaba, pero el destino le tenía preparado su día en el año 1.975, estando sana y viva mi padre, circunstancia que también me ha tocado sufrir con
25 años de edad.
CUARTA.- Por simple coincidencia en la fecha de mi nacimiento, soy del signo zodiaco del bello
CÁNCER ... total... que despues de loas 3 primeras huellas ... y no sé cual de ellas influyó más, mis propios hijos recuerdan que yo, su padre,ya decía que no llegaría a cumplir los 35 años, despues fueron los 40, cayeron los 45, por sorpresa aparecieron los 50, me encontré un día con los 55, me pregunté otro día que hacía a los 60 y ahora con 67... camino hacía ... ¡¡¡ QUE DEMONIOS SÉ YO!!!
Tal vez, para mí, este Año que acabó fué el más duro y el más trágico. Sufrí en la madrugada del día 20 de Mayo una DISECCIÓN en la AORTA ASCENDENTE, una DISECCIÓN en el PUENTE AÓRTICO y la ROTURA de una VENA CORONARIA. Total, 3 operaciones de entre 8 y 9 horas
cada una durante los primeros 8 días ingresados. Cuando desperté y comencé a tomar conciencia en donde estaba, creyendo que el día anterior estaba en mi casa, me dijeron que llevaba allí... 45 días...
y yo sin enterarme de nada. Solo un gran corte en el esternón que supuse sería de una intervención de hemorroidas y que me abrieron ... por allí y todo esto, en el maravilloso Hospital Alvaro Qunqueiro de VIGO.
¡¡¡ Y aquí estamos ... !!! Tal vez a DIOS le estorbaba allí o le parecía prematura mi entrada en Su casa ... allá arriba.
Y por eso este año, como los pasados años, tengo deseos de escribir lo que me imagino que pasará este Nuevo Año pero "algo" inexplicable me lo impide: " No entiendo en que mundo vivo, no entiendo la Política-Social que llevan implantando unas personas que se hacen llamar democráticos y que nada tienen que ver con la DEMOCRACIA que empezamos a crear, a partir del año 1.975. No entiendo la música que suena, ni quien la canta ni quien la baila, esto "por decir algo". Gays y Lesbianas, y NO Gays Y Lesbianas, han existido siempre desde que nos creamos en este Planeta, osea, desde que el Mundo es Mundo han existido de la misma forma de creación en la raza humana y en la raza animal ( ya no sé cual es una y la otra) la familia, compuesta por el hombre, la ,mujer y normalmente sus hijos. Ahora han trasladado " democraticamente" el concepto de matrimonio (¡¡¡que lo llamen otra cosa!!!) a la unión de dos hombres o dos mujeres y para mayor democracia, con los mismos derechos de adoptar hijos, los cuales, les costará muchos años entender porque ellos tienen
dos padres o dos madres. Pero esta " linda Sociedad DEMOCRÁTICA" permite que un solo hombre adopte hijos igual que lo puede hacer una mujer y así los niños se encontrarán que tienen (unos) papá y mamá, otros dos papás, otros dos mamás y otros un solo papá o una sola mamá sin estar ninguno viudos ... ¿ LO ENTENDERÁN ...? YO ... NO... Y claro, me pregunto cual será el nuevo reconocimiento DEMOCRÁTICO, pues por ejemplo, mi prima Maruchi se podrá casar ( y digo casar por lo civil) con su querido perro Pastor Alemán y mi primo Jorge lo podrá hacer con su querida perrita YUYU de raza Dobermán y todo con los mismos derechos legales que desde el principio de la vida se reconoció lo que era una familia. Ellos, que son animales SIN DEMOCRACIA y quizás con DEMOCRACIA GENÉTICA ... no han cambiado.¡¡¡ No entiendo este nuevo Mundo y lo peor es que me niego a entenderlo...!!! porque, digo yo, existe una sola explicación que llevemos los españoles 4 años poniendo a parir a Rajoy, por sus restricciones, por sus promesas no cumplidas, por el paro, por los desahucios, por la tolerancia de amiguetes que han estafado las arcas del Pueblo y que llegado el momento de que el Pueblo Soberano, con su DERECHO DEMOCRÁTICO del VOTO PERSONAL,
vuelva ha darle al Sr. Rajoy el Gobierno de nuestro Pueblo. No lo entiendo ni quiero entenderlo, pero quizás baje DIOS y me cante un BOLERO y si no lo hace ... SIEMPRE NOS QUEDA PARÍS ...